Pokazywanie postów oznaczonych etykietą *. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą *. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 lutego 2020

Kubek termiczny

Jak dla mnie - badziewie. Nie pijam niczego z plastiku, a zwłaszcza gorących napojów. Jednak małżonek uparcie twierdzi, że raz na ruski rok, gdy wyrusza rąbać naszą podkarpacką tajgę, to mu się przydaje.

poniedziałek, 13 marca 2017

Pałka do ucierania.

Przydaje się, a jakże. Zwłaszcza nauczycielom historii (gdy odgrywamy szkolne przedstawienia z królami w pełni majestatu). W kuchni używam tylko do kruszenia ciasteczek na spody sernikowe oraz do grożenia leniwej H&C, gdy nie chcą myć garów. Ale przede wszystkim trzymam ją przez sentyment, wspominając pot wylany przy kręceniu tą pałą maślanej masy albo maku w makutrze, gdym dziecięciem była.

niedziela, 20 lipca 2014

Siteczko - zaparzarka do ziół i herbaty

Użyłam tego może z raz (jakieś tam ziółka sypkie trzeba było zaparzyć i przypomniałam sobie, że posiadam). Trzymam TYLKO dlatego, że znajoma raz to u mnie widziała i powiedziała: "O, jakie fajne, gdzie kupiłaś?!" Była to jedyna rzecz, na widok której się ożywiła, więc w razie, gdyby zapadła w stupor katatoniczny na ten przykład, to się ją ożywi tym szpejem.

niedziela, 8 grudnia 2013

Strzykawka do ozdabiania ciast kremami

Nie używam tego niemal nigdy. Jeżeli już pieczemy ciasta, to raczej nie "masowe", więc leży i czeka na ruski rok, gdy ktoś się zmoże na pączki, a wtedy można tym ostrym dziubkiem nadziewać konfiturą czy budyniem. Potencjalnie jednak to chyba innym kucharkom w kuchni się przydaje, więc warto zainwestować w sprzęt dobrej jakości, bo takie tanie badziewie, jakie ja posiadam może doprowadzić do białej gorączki. Przy próbach wyciskania gęstszego kremu wyłazi on przede wszystkim górą...

wtorek, 23 lipca 2013

Ostrzałka do noży

Jeśli chcemy z normalnego noża zrobić nóż - piłkę to polecam. Owszem, cosik tam podostrza to szpejo, ale szczerbi noże. Najlepszą ostrzałką jest mężczyzna (byle nie jakiś niewydarzony metro) z kamieniem do ostrzenia w ręku i śliną w gębie (coby se popluć przy wecowaniu).

piątek, 5 października 2012

Trzepaczka płaska

Nie sprawdziła się, nie polecam. W płytkim talerzu słabo łapie to, co trzeba utrzepać, w miseczce przeszkadza jej płaski kształt. Wstyd się przyznać, ale po prostu ją wywaliłam :-(

sobota, 25 czerwca 2011

Obierak, którego nie warto kupować


To także jest obieraczka do warzy i owoców (patrz: post poniżej), ale z tego zakupu nie jestem zadowolona. Wrzucam to ku przestrodze.
Miało to być szpejo, które cudownie i cieniutko usunie skórkę nawet z pomidora, co przesądziło o zakupie.
Okazało się, że owszem, obiera ale grubo, że możliwość przestawiania ostrza poziomo lub bocznie jest funkcją w ogóle niepotrzebną, a na koniec ułamała się główka, gdy obierałam buraki. I po ptokach.

piątek, 11 marca 2011

Odstawek herbaciany


Rzecz w zasadzie zupełnie zbędna, ale... jednak używam! Odkładam na to  herbatę, gdy rano zaparzam ją idąc do szkoły. Wiem, że za chwilę Martik, który lubi pić siurki, a nie herbatę (kolor słomy owsianej) sięgnie po tę torebką i zaparzy sobie jeszcze siedem kubków.

wtorek, 25 stycznia 2011

Łyżeczka do oliwek


W zasadzie zbędny pizdryk. Ale - o dziwo! - wytrzymała u mnie już kilka lat (była dodatkiem do jakiejś gazety). Raz na ruski rok rzeczywiście wyciągam nią oliwki z takiego wąskiego buteleczko-słoika. Niemniej sądzę, że bez niej można się obyć. 

niedziela, 26 grudnia 2010

Foremki piprztyki


W każdej kuchni znajdą się rzeczy, które nie powinny znaleźć się na blogu "Przydasie", tylko (excuse-moi) "Przydupasie", bo się do niczego w zasadzie nie przydają, ale mocno się trzymają przy człowieku. 
Napiszę jednak ku przestrodze, bo a nóż/widelec komuś to się przyda, zaś inni będą wiedzieć, czego nie kupować.
To co widać na obrazku, to są foremki do smażenia jajek, placuszków itepe. Są nie tylko nieprzydatne, ale wręcz psują potrawę, bo np. jajko wylewa się bokami i przybiera formy niepodobne kompletnie do niczego. A co się człowiek wkurzy, to jego. Naleśnik nie ma prawa się w tym utrzymać. Przyciśnięte do dna rysują patelnię.
Pytanie: dlaczego więc ONA to trzyma? Bo da się w tym formować sałatkę albo ryż omaszczony, gdy chcemy baaardzo zabłysnąć.

czwartek, 26 sierpnia 2010

Przydasie Iwonki - Palnik do skarmelizowania creme brulee


No, Iwonka to ma przydasie bajeranckie!
Nawet nie wiedziałam, że takie cóś istnieje!
Niestety, nie mogę "wycenić" obiektywnie, jak bardzo jest to potrzebne w kuchni, prawdopodobnie jest to już zupełny odlot.
Jeśli ktoś nie robi tego kremu, to zawsze można tym opalić oskubaną kurę albo wąsy niegrzecznego męża.
A teraz opis za autorką:

Palnik do skarmelizowania creme brulee, czyli tzw. przypalonego deseru
składającego się z jaj, śmietany i cukru ze skarmelizowaną wierzchnią
warstwą.
Palnik ten sprawia, że wierzch creme brulee staje się chrupki, taki
podpieczony, zaś środek jest miękki i chłodny. Palnik ten ma regulowany
płomień co ułatwia nam zastosowanie.
I teraz już wiadomo, jak ona robi te swoje pyszności, które 
można podziwiać tutaj.

poniedziałek, 5 lipca 2010

Szczypce do spaghetti


Marzynia posiada, ale jako żywo nigdy niczego nimi nie nabierała. Stąd prosty wniosek, że jednak nie są potrzebne. Może gdyby leżały na widoku, to bym nimi nabierała, np. makaron do rosołu, bo z makaronów gotuję najczęściej świderki i kokardki. 
I tu aż się prosi opowiedzieć autentyczną anegdotę. Kolega nasz (nazwisko litościwie pozostawię dla siebie) stwierdził, że nigdy nie miał tak wydelikaconych rączek i czystych paznokci niż wtedy, gdy kelnerował na weselu i na pierwsze był rosół...

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Takie cóś do miodku


Kompletnie nieużywane przeze mnie. 
Raz próbowałam, ale straty miodu obranego w tych rowkach były zbyt duże, po polaniu (z trudem, miód był gęsty) nie wiadomo, co zrobić z resztą, wydłubać się nie da, trza było wycyckać. Położone na talerzyku ciapało, wsadzone do słoika wchłaniało w siebie dalsze porcje miodu. 
Ludzie tego używają, może oni celebrują śniadania z rzadkim miodem, albo posiłki jak w "Osiem i pół tygodnia", noooo, tak, wtedy to może mieć sens.
W kuchni bez tego obejść się można znakomicie.

niedziela, 27 czerwca 2010

Krajacz do jajek czyli jajcarnia


To jest cosik, co ma za zadanie pałętać się po szufladzie. Nie wywaliłam tylko dlatego, że Martik raz do roku kroi sobie tym jajko na kanapkę i nie dał mi wyrzucić. Jeśli mieszkamy w Szuflandii może też służyć za narzędzie kaźni (słynne pocięcie jajcarnią). 

czwartek, 17 czerwca 2010

Wyrabiacz kul i wyrabiacz kulek



No cóż... Prawdę mówiąc, to te dwa szpeja są w zasadzie kwiatkiem do kożucha. No chyba, że ktoś ma maszynę do lodów i je wyrabia w domu, to wtedy ten większy kulownik może być przydatny, chociaż podejrzewam, że by się giął (lepszy byłby metalowy, czyli łyżka do lodów). 
Ja używam tego zielonego tylko do robienia kulek z kaszy. Ziemniaków jakoś nie kulkujemy, a tak właściwie to nie wiem, dlaczego... hmmm..., może jednak przyznać dużemu 2 gwiazdki?
Natomiast to małe cóś jest używane raz w roku do robienia sałatki owocowej. Sałatkę jak najbardziej można pokroić w kosteczkę, więc tylko 1 gwiazdka. A może jeszcze do czegoś można użyć, tylko ja nie wiem?