sobota, 19 maja 2012

Praska do ziemniaków


Ta praska jest beznadziejna, ale poprzednia, którą miałam była jeszcze gorsza. Niestety, wszystkie koleżanki jakie znam narzekają, że nie ma praski, z której bokiem i wierzchem (zamiast przez spodnie dziurki) nie wychodziłyby ziemniaki.
Otóż jest taka praska. U cioci Zosi w Bandrowie Narodowym, kupiona od jakiegoś Ruskiego (sorry, ale nikt tam inaczej nie powie na Ukraińca) za grosze. Te nawet najbardziej wypaśnie wyglądające i kosztujące krocie wypuszczają falbanki kartoflane górą, moja oczywiście też. A jednak z niej korzystam, gdy robię paluszki ziemniaczane, bowiem nigdy nie chce mi się przepuszczać ziemniaków przez maszynkę, a samo wykłócenie nie wystarcza. Jeśli ktoś mimo to miele w maszynce - ten przydaś jest niepotrzebny. 
Aha, i jeszcze ma nieporęczne, wrzynające się uchwyty, dlatego zawsze wyciskają Jurand albo Pasiu.

2 komentarze:

  1. Ja nabyłem podobną praskę w IKEI. Podobną, gdyż służy do tego samego, jednak technologia wykonania i sposób działania inny. U mnie sprawdza się bardzo dobrze. Ziemniaki nie wychodzą bokiem :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mnie ręce bolą od naciskania od takiej praski, lecz Mój się cieszy, bo Go przywołuję na pomoc, a przydawać się lubi. Skoczę online do Ikei za radą Tadzika z poprzedniego komentarza...o jejku toż on pisał w 2013 roku?

    OdpowiedzUsuń

Zalew spamu i mnie pokonał... dlatego musiałam włączyć tę uprzykrzoną weryfikację obrazkową :-(