Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nietypowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nietypowe. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 czerwca 2020

Termometr kuchenny

Średnio potrzebny, no chyba że ktoś notorycznie temperuje czekoladę (bo podobno nie da się tego zrobić bez termometru - ciekawe, czy Van Houten też stał nad garem i mierzył 😉) Dawniej używałam go często przy pasteryzacji syropów ziołowych - aby podgrzać maksymalnie, ale nie zagotować (teraz robię to na czuja). Gdy robi się domowe wędliny w szynkowarze, to wtedy się go wbija w mięso przez malutką dziurkę i wiadomo, kiedy osiąga te 73 - 75 stopni (i tu jest przydatny, bo w zamkniętym metalowym pudełku może dziać się wszystko. Pamiętam pierwszy wykon i stres, że wybuchnie, a kawałki bulgocącej mielonki przylgną mi do twarzy - pochylonej i nadsłuchującej - jak Obcy). W sumie - chyba warto kupić!

Waga elektroniczna

Jest potrzebna. Przeliczniki i kalkulatory kuchenne jej nie zastąpią. Zwłaszcza, że wiele przepisów (w których laski zarzekają się, że MUSI być 12,5 grama czegoś tam) podaje bardzo precyzyjne gramatury. Jeśli kupować, to tylko taką z funkcją tarowania - wtedy można odmierzać od razu do naczynia i dodawać nowe składniki wg wagi. Jedyny minus tej - zbyt mała nośność. W naszej kuchni często przygotowuje się tony jedzenia!!!

niedziela, 20 lipca 2014

Sitko - koszyk do gotowania na parze

Jeśli ktoś (nie ja) często gotuje na parze, to jest to bardzo przydatne. Fajne jest to, że dopasowuje się do każdego garnka. Ma nóżki, żeby stać w gotującej się wodzie i praktyczny uchwyt do wyciągania.  

środa, 16 stycznia 2013

Spryskiwacz

Zwykły plastikowy spryskiwacz, relikt z czasów sprzedżelazkoparowych. Obiekt pożądania każdego Niemca w Enerdówku (wiem, byłam, sprzedawałam, do dziś tkwię w szoku dlaczego). Mnie służy do pryskania na dno piekarnika w czasie pieczenia chleba. Można też pryskać metodą Babci Broni (czyli wargowo - paszczową), ale raz że dzieci się krzywo na mnie patrzą, a dwa: gorąc bucha paszczę ;-).

niedziela, 8 maja 2011

Podstawka pod kapiącą łyżkę

Zasadniczo pobieżnie to ponad dwadzieścia lat odkładałam łyżkę na talerzyk, deseczkę, rant zlewu, "kant" garnka czy po prostu na stół (i tak uświniony podczas przygotowania jedzenia). Dopiero niedawno kupiłam se takie cóś i - o dziwo! - używam! Odstępy między zębami są dość szerokie, więc nawet trzy drewniane łyżki się zmieszczą obok siebie (warto na to zwrócić uwagę, pojedyncze odstawki są bez sensu, skoro po odłożeniu jednej łyżki, którą dejmy na to raz zamieszałaś, trzeba to potem myć. To już lepiej zetrzeć stół ;-) 

piątek, 11 marca 2011

Odstawek herbaciany


Rzecz w zasadzie zupełnie zbędna, ale... jednak używam! Odkładam na to  herbatę, gdy rano zaparzam ją idąc do szkoły. Wiem, że za chwilę Martik, który lubi pić siurki, a nie herbatę (kolor słomy owsianej) sięgnie po tę torebką i zaparzy sobie jeszcze siedem kubków.

wtorek, 25 stycznia 2011

Łyżeczka do oliwek


W zasadzie zbędny pizdryk. Ale - o dziwo! - wytrzymała u mnie już kilka lat (była dodatkiem do jakiejś gazety). Raz na ruski rok rzeczywiście wyciągam nią oliwki z takiego wąskiego buteleczko-słoika. Niemniej sądzę, że bez niej można się obyć. 

czwartek, 26 sierpnia 2010

Przydasie Iwonki - Palnik do skarmelizowania creme brulee


No, Iwonka to ma przydasie bajeranckie!
Nawet nie wiedziałam, że takie cóś istnieje!
Niestety, nie mogę "wycenić" obiektywnie, jak bardzo jest to potrzebne w kuchni, prawdopodobnie jest to już zupełny odlot.
Jeśli ktoś nie robi tego kremu, to zawsze można tym opalić oskubaną kurę albo wąsy niegrzecznego męża.
A teraz opis za autorką:

Palnik do skarmelizowania creme brulee, czyli tzw. przypalonego deseru
składającego się z jaj, śmietany i cukru ze skarmelizowaną wierzchnią
warstwą.
Palnik ten sprawia, że wierzch creme brulee staje się chrupki, taki
podpieczony, zaś środek jest miękki i chłodny. Palnik ten ma regulowany
płomień co ułatwia nam zastosowanie.
I teraz już wiadomo, jak ona robi te swoje pyszności, które 
można podziwiać tutaj.

piątek, 13 sierpnia 2010

Tu nie ma wątpliwości: to jest shaker!



Kochany Piegusek, przysyłając zdjęcia (patrz poniższe posty), jednocześnie dał mi lekką zagwozdkę, który przydaś jest czym (zdjęcia miały tę samą nazwę i tylko numery). 
W niniejszym przypadku nie ma wątpliwości: w tym Piegusek robi drinki sobie i małżonkowi, gdy jest grzeczny, mąż ma się rozumieć, nie Piegusek, bo kto tak dobrze gotuje to se może być czasem niegrzeczny, a i tak mu się drink należy ;-)
A co gotuje - można zobaczyć tutaj (warto!)

Pieguskowy zaparzacz do kawy lub herbaty


Kolejny przydaś Pieguska. Nie wiem, jak się używa, ale jest ŚLICZNY!

Kawiarka (???)


Dostałam od Pieguska zdjęcia Jej trzech przydasiów. I co ciekawe, ŻADNEGO z nich ja akurat nie posiadam, więc fajnie się złożyło. Co prawda o ich przydatności w kuchni mogę zawyrokować dopiero wtedy, jak Piegusek się wypowie, więc na razie bez etykiety.
Jest chyba wielu miłośników kawy zaparzanej w ten sposób, bo kawiarki są drogie.

niedziela, 11 lipca 2010

Antypryskacz


Jest to rodzaj płaskiego, dużego sitka z rączką. 
Pozwala smażyć nawet najbardziej pryskające rzeczy bez groźby, że wylądują na lampie. Warto kupić duże i gęste - i tak nie używa się tego jako pokrywki przy odcedzaniu (oczka się zapychają i ciężko umyć).

poniedziałek, 5 lipca 2010

Szczypce do spaghetti


Marzynia posiada, ale jako żywo nigdy niczego nimi nie nabierała. Stąd prosty wniosek, że jednak nie są potrzebne. Może gdyby leżały na widoku, to bym nimi nabierała, np. makaron do rosołu, bo z makaronów gotuję najczęściej świderki i kokardki. 
I tu aż się prosi opowiedzieć autentyczną anegdotę. Kolega nasz (nazwisko litościwie pozostawię dla siebie) stwierdził, że nigdy nie miał tak wydelikaconych rączek i czystych paznokci niż wtedy, gdy kelnerował na weselu i na pierwsze był rosół...

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Takie cóś do miodku


Kompletnie nieużywane przeze mnie. 
Raz próbowałam, ale straty miodu obranego w tych rowkach były zbyt duże, po polaniu (z trudem, miód był gęsty) nie wiadomo, co zrobić z resztą, wydłubać się nie da, trza było wycyckać. Położone na talerzyku ciapało, wsadzone do słoika wchłaniało w siebie dalsze porcje miodu. 
Ludzie tego używają, może oni celebrują śniadania z rzadkim miodem, albo posiłki jak w "Osiem i pół tygodnia", noooo, tak, wtedy to może mieć sens.
W kuchni bez tego obejść się można znakomicie.

niedziela, 27 czerwca 2010

Zestaw stolnicowo - samochodowy


Zasadniczo i pobieżnie to jest zestaw do czyszczenia z lodu szyb samochodowych. Jednak gienialna Marzynia zaadaptowała go do czyszczenia stolnicy, po uprzednim wyparzeniu (oczywiście sprzęt był nowy, nie były to szpeja od tatusiowego autka he he he). Skrobaczka dobrze zeskrobuje resztki ciasta i nie kaleczy stolnicy tak jak nóż, a potem już tylko mąkę miotełką szur szur i czysto!  
Oczywiście można to wszystko robić tradycyjnie, ale żebyście widzieli minę mojego taty, gdy zauważył, do czego ja tego używam!